sobota, 26 kwietnia 2014

Tom II / Rozdział 1






 -Kochanie! Wstawaj! Spóźnisz się do pracy- usłyszałam męskie wołanie. Z niechęcią przewróciłam się na drugi bok i otuliłam się do czubka głowy jedwabną pościelą.
-Wiem, że jest bardzo wcześnie, ale dziś jest Twój ważny dzień- słysząc to, poczułam delikatny pocałunek złożony na moich ustach.
-Dzień Dobry!- Odpowiedziałam uśmiechając się, po czym mocno przeciągnęłam moje ręce do góry.
-Śniadanie czeka na stole, a ja idę wyciągnąć auto z garażu.
   Dość mozolnie wstałam z łóżka i niestabilnym jeszcze krokiem podeszłam do okna.
Wyglądał dziś rewelacyjnie. Uwielbiam patrzeć na niego z mojego osobistego „ukrycia”. Chociaż wiem, że on zdaje sobie sprawę z tego, że cały czas na niego spoglądam. Wysiadł z auta. Niechlujnie przejechał dłonią po swoich włosach. Standardowo spojrzał na swoje obicie w oknie samochodu i poprawił swój krawat, tak, że wyglądał jeszcze bardziej perfekcyjnie. Odwrócił się, spojrzał do góry i zauważył mnie… Uwielbiam takie poranki, kiedy całą swoją uwagę mogę skupić tylko na nim.
   Szybko zbiegłam na dół do kuchni i zjadłam śniadanie. Zerknęłam na zegar, naprawdę było już późno. Ugryzłam ostatni kęs kanapki z sałatą i pomidorem, po czym poszłam do garderoby i przebrałam się w już wcześniej zaplanowane ubranie. Wyprostowałam włosy oraz przejechałam tuszem rzęsy i nałożyłam czerwoną szminkę. Kiedy byłam już gotowa poszłam do kuchni i napiłam się ostatni łyk ciepłej, parzonej kawy. Usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi, a po chwili ciche kroki zmierzające w moją stronę.
-Matt! Nie uda Ci się mnie przestraszyć!- Krzyknęłam głośno śmiejąc się przy tym.
-Widzę, że znasz mnie już na wylot i przewidujesz każdy mój ruch- odpowiedział marszcząc przy tym czoło.
-Przewiduję także, że musimy się już zbierać. Punkt ósma jest zebranie w redakcji- wyszczerzyłam zęby i ruszyłam w kierunku wyjścia.
-Byle do wieczoru- powiedział pod nosem, jednak na tyle głośno, że zdołałam to usłyszeć.
Wsiedliśmy do samochodu, zapięłam pasy, po czym ruszyliśmy w drogę. Długo wpatrywałam się przed siebie. Widok Nowego Yorku, który dopiero budzi się do życia- bezcenny. Pamiętam, kiedy zobaczyłam to po raz pierwszy, byłam równie oczarowana, jak w tym momencie. Gdyby ktoś trzy lata temu powiedziałby mi, że moim najcudowniejszym miejscem na ziemi, osobistą idyllą stanie się Nowy York, wyśmiałabym go.  Zawsze, odkąd sięgam pamięcią chciałam zarabiać na życie w Londynie, ponieważ urok tego miasta, tej społeczności i obyczajów niezwykle mnie fascynował. Ale stanęła przede mną propozycja nie do odrzucenia. Ogromne ryzyko i strach, ponieważ miałam wtedy prawie dziewiętnaście lat i tak naprawdę nie wiedziałam, czego chcę. Ale dziś z ręką na sercu mogę powiedzieć, że decyzja o wyjeździe do Nowego Yorku i podjęcie się tam pracy w „New York Time” była najlepszą, jaką w życiu mogłam podjąć.
Pierwsze miesiące nie były proste. Samo przyzwyczajenie się do zmiany godzin zajęło mi dość sporo czasu. Ale każdego dnia było coraz lepiej. Rzeczywistość, która mnie otaczała była zupełnie inna niż w Wielkiej Brytanii. Byłam zdana tylko na siebie, a jedyną osobą, z którą miałam cywilizowany kontakt był mój szef Matt. Matt Lanter. Początkowo mieszkaliśmy w hotelu, który znajdował się naprzeciwko redakcji, ale nie trwało to długo. Zaledwie po tygodniu został nam przydzielony niewielki dom na przedmieściu. Jako, że mnie i Matt’a łączyły tylko relacje zawodowe podzieliliśmy go do pół. Góra należała tylko do mnie, z kolei dolna część była jego, a kuchnia i łazienka wspólna. Na szczęście Lanter’a rzadko można było zastać w domu. Ale z Nim wiąże się już inna historia.
   Oprócz pracy przez trzy lata walczyłam z obojętnością do ludzi. Nie potrafiłam nikomu zaufać, nawiązywać normalnych relacji. Spowodowane to było moim spojrzeniem na świat. Jestem niepoprawną romantyczką i tego nie zmienię. Po przyjeździe do Stanów żyłam miłością do Liam’a, która w rzeczywistości nie była realna. Straciliśmy ze sobą kontakt i nikt nie starał się tego naprawić. Ja zniknęłam z jego życia, a on z mojego. Uczucie pustki zawładnęło mną i ciągle zataczało koło. Choć Nowy York to przeogromne miasto wszystkich narodowości, to czułam się tam okropnie samotna. Jedyne osoby, z którymi miałam bardzo dobry kontakt to rodzina, Magda i Adaś, który żyje! Leki oraz chemioterapia zaczęły działać, a on znów stał się tym niepokornym chłopakiem, którego znałam z liceum.
Jednak kilka miesięcy temu coś się zmieniło, znów zaczęłam mieć w sobie uczucia, które mną zawładnęły. Nie było to za sprawą kogoś nowo poznanego, ale osoby, którą znałam już na wylot. Wiem, że jest ostrym zawodnikiem i, że nie ma z nim żartów. Jest stanowczy i pewny siebie. Dąży zawsze do celu, nigdy się nie załamuje. Brzmi jakby był jakimś przywódcą? Z pewnością można go tak określić, gdyż, jako redaktor naczelny „New York Time” wymagane jest od niego, aby posiadał takie cechy. Kto by pomyślał, że Matt może stać się kimś, kogo pokocham. Z miesiąca na miesiąc coraz bardziej chciałam być przy nim. Czuć jego zapach, dotykać świeżej koszuli i jak na kobietę przystało poprawiać niechlujnie zawiązany krawat. Nie byłam z nikim od trzech lat, więc związek z Matt’em jest dla mnie wyzwaniem. Poznaje na nowo siebie i czułość.  Odkrywam wszystko to, o czym zdążyłam już zapomnieć.
-O czym tak myślisz?- Matt zapytał stając na czerwonym świetle, przejeżdżając dłonią po moim kolanie.
-O Tobie- kąciki moich ust uniosły się do góry.
-Może zaczniesz myśleć na głos? Chętnie bym posłuchał, co sądzisz na mój temat- powiedział, po czym ruszył autem.
-Chciałbyś, ale kobiece myśli są silnie strzeżone- w moim głosie dało się usłyszeć odrobinę powagi.
-Też o Tobie często myślę- odpowiedział zaczepienie.
Nic mu na to nie odpowiedziałam tylko posłałam ciepłe spojrzenie. Znów spojrzałam przez szybę samochodu i zauważyłam, że jesteśmy już na parkingu koło redakcji. Spokojnym krokiem weszliśmy do środka i windą wyjechaliśmy na siódme piętro. Cały zespół redakcyjny czekał na nas w największej sali zebraniowej na piętrze.
-Witam serdeczne! Jak wiecie zebraliśmy się tutaj z dwóch powodów- zaczął Matt, gestykulując przy tym rękami- Pierwszym powodem jest odejście naszej wspaniałej pani Sophie na emeryturę i tym samym zwolnienie się miejsca zastępcy redaktora naczelnego „ New York Time”. Jako, że wspólnie z panią Sophie współpracowałem przez trzy lata chciałbym gorąco jej podziękować za udział w tworzeniu tego czasopisma- w tym momencie wręczył jej bukiet kwiatów, który wcześniej zamówił.
Po twarzy pani Sophie spłynęło kilka łez, widać było wzruszenie, ale także smutek z tego, że czas się pożegnać.
-Dobrze, a teraz z pewnością czekacie na wiadomość, kto będzie nowym zastępcą redaktora naczelnego? Myślę, że to nie tajemnica i każdy się tego spodziewał. Tą osobą zostaje Karolina Majewska.
Gdy to usłyszałam byłam z siebie bardzo dumna, że udało mi się osiągnąć coś, o czym od zawsze marzyłam. Czekałam na to dość długo, by w końcu zająć to stanowisko. Uśmiechnęłam się szeroko, po czym wykorzystałam swoje pięć minut.
-Chciałabym ogromnie podziękować za tę szansę- oczy skierowałam na Matt’a- wierzę, że będzie się nam razem dobrze i owocnie współpracować. Cieszę się, że mam tak świetną ekipę redakcyjną. Oczywiście będzie mi bardzo brakować pani Sophie- po tych słowach podeszłam do niej i uściskałam ją przyjaźnie - Ale mam nadzieję, że godnie będę ją zastępować- powiedziałam pewnie.
-Z pewnością sobie poradzisz. Jesteś jedną z najlepszych redaktorek- powiedział Matt, spoglądając kątem oka na mnie.
-Tak czy inaczej jestem ogromnie wdzięczna za powierzenie mi tak odpowiedzialnego stanowiska!- Odparłam radośnie.
-W takim razie napijmy się symbolicznej lampki szampana, aby pożegnać panią Sophie i powitać moją nową pomocnicę Karolinę- zaproponował Lanter.
Wszyscy z redakcji osobiście zaczęli mi gratulować i oczywiście życzyć powodzenia. Przede mną stoi nie lada wyzwanie, w którym mam nadzieję sprawdzić się jak najlepiej. Zamieniłam jeszcze kilka słów z panią Sophie, po czym pomogłam jej znieść pudła z rzeczami na dół. W jej oczach widać było, że zawsze będzie odczuwać sentyment do tego miejsca. W „New York Time” przepracowała ponad dwadzieścia pięć lat. Z pewnością, jako dużo młodsza stażem, będę brać z niej przykład.
Niestety szybko musiałam wracać do pracy, artykuły do nowego numeru same się nie napiszą. Przechodząc koło gabinetu Matt’a , ukradkiem patrzyłam na to z jakim zapałem pracuje. Jest perfekcjonistą, nigdy nie odda gazety do druku wiedząc, że coś jest nie tak, nawet, jeśli chodzi o wielkość czcionki lub jej kolor. Uchwyciłam jedno z jego przenikliwych spojrzeń, uśmiechnęłam się, po czym spokojnie mogłam iść pisać artykuł na temat zalet i wad diety dukana. Do dyspozycji miałam wiele badań, opinie ankietowanych, tydzień temu rozmawiałam na ten temat z dietetykiem, ale nie mogłam się na niczym skupić. Cały czas rozmyślałam o mojej przygodzie z pisaniem i o tym, że nareszcie spełniam się zawodowo. Początkowo to był dwuletni staż, który przeleciał jak ziarenka piasku przez place. A tu już trzy lata ciężkiej harówy. Przyniosły oczywiście ze sobą doświadczenie, tysiące artykułów i jeszcze więcej poprawek, o wiele za dużo godzin spędzonych na szukaniu wszelakich informacji, osiem złamanych obcasów, dwie podarte koszule, załamanie nerwowe jak i chwilę radości, setki poznanych osób, kilka autografów od osobistości, pierwsze strony w gazecie, aż w końcu miano zastępcy redaktora naczelnego. Czy marzenia się spełniają? Oczywiście, że tak, ale wymaga to ogromnej pracy i zaangażowania. Nie wspomnę tutaj o dużych pieniądzach, które co miesiąc wpływają na moje konto bankowe. Nie powiem, stać mnie na wszystko, czego zapragnę. Być może wygląda to tak, jakbym była materialistką. Wręcz przeciwnie, mam teraz do nich szacunek, ponieważ własnymi rękami je zarabiam. To, że korzystam z nich, a nie odkładam na lokatę nie świadczy o tym, że nie potrafię oszczędzać. Raczej czerpię z życia i z bonusów, jakie mi daje.
-Napisałaś już coś? Za kilka godzin muszę mieć ten artykuł na swoim biurku- powiedział Matt, zamykając przy tym drzwi do mojego nowego gabinetu.
-Mam zaledwie wstęp, ale nie martw się, będziesz miał wszystko na czas- zapewniłam go.
-Dziś nie chcę zostawać po godzinach, więc musisz się pospieszyć-dopowiedział.
-Masz jakieś plany? Myślałam, że dziś spędzimy razem wieczór, ugotuje coś dobrego, oglądniemy film?- Zapytałam z zaciekawieniem.
-Owszem spędzimy ten czas razem, ale zaplanowałem coś lepszego niż siedzenie w domu- uśmiechnął się zadziornie i pocałował mnie w czoło.
-Brzmi ciekawie, lubię jak mnie tak zaskakujesz- spojrzałam mu głęboko w oczy i niezauważalnie oblizałam swoje usta.
-O szesnastej czekam na Ciebie na parkingu, więc szybko pisz artykuł- Matt tym razem pocałował mnie czule w usta, tym samym zachęcając do pracy.
Ucieszyłam się, że mój ukochany wreszcie wybił się z naszej codziennej rutyny i wpadł na inny pomysł niż oglądanie telewizji na kanapie. To znaczy, że cieszy się tak samo jak ja, z mojego sukcesu.  Od razu nabrałam większych chęci i zabrałam się za pisanie. Mając bodziec w postaci Matt’a wszystko staje się lepsze, a słowa pisały się same. Wystarczyło zaledwie kilka godziny bym miała gotowy artykuł, zrobiony od deski do deski. Zaniosłam tekst do korekty, po czym znalazł się na biurku Matt’a. Wiedząc, że na dziś skończyłam już pracę postanowiłam się odświeżyć. Poszłam do łazienki, przeczesałam włosy i musnęłam usta czerwoną szminką. Z torebki wyciągnęłam moje ulubione perfumy i spryskałam nimi ciało, tak, że ich zapach unosił się w powietrzu. Poprawiłam moją niebieską ołówkową sukienkę, a na nią narzuciłam granatową marynarkę. Tak naprawdę nie wiedziałam, co planuje Matt, więc wolałam wyglądać w miarę przyzwoicie. Zerknęłam na telefon, zbliżała się szesnasta. Postanowiłam zejść na dół na parking, ale szłam dość wolno. Nie chciałam czekać na Lanter’a, niech to właśnie on czeka na mnie.
Promienie słoneczne ciepło ogrzewały moją twarz, a stukot moich czarnych szpilek można było usłyszeć wszędzie. Matt siedział a aucie i ruszał głową w rytm muzyki. O tej porze zazwyczaj jego marynarka wisiała na tylnym siedzeniu, a krawat był mocno poluzowany. Tym razem było inaczej. Wyglądał bardziej elegancko, niż z rana. Powaga i skupienie było wyrysowane na jego twarzy. Zauważył mnie. Wysiadł z samochodu i jak na dżentelmena przystało obdarował mnie namiętnym pocałunkiem. Czułam się jak w niebie, jak prawdziwa kobieta. Otworzył mi drzwi, a następnie je zamknął, włożył kluczyki do stacyjki i pojechaliśmy.
-Gdzie jedziemy?- Zapytałam.
-Tajemnica- odpowiedział stanowczo.
-Może jakaś podpowiedź? Proszę- zrobiłam maślane oczy.
-Kochanie musisz być cierpliwa. Jeśli nauczysz się tej sztuki będzie Ci w życiu łatwiej- powiedział pouczając mnie przy tym.
-Dobrze już o nic nie pytam- założyłam na siebie ręce.
-Czytałem Twój artykuł- Matt zmienił temat- Jest naprawdę dobry. Widzę, że lubisz pisać na temat zdrowia- gratulował mi.
-Dziękuję. W sumie lubię pisać na różne tematy. Jak się ma do tego smykałkę to napiszę się wszystko- wyszczerzyłam zęby.
-Ale ty jesteś skromna- zaśmiał się na głos - Ale zgadzam się! Jesteś utalentowana!
Po tych słowach skradłam mu buziaka i do końca drogi jechaliśmy w milczeniu, co chwile na siebie spoglądając. Zajechaliśmy autem przed ogromny budynek w samym centrum Nowego Yorku. Początkowo nie wiedziałam gdzie się znajdujemy, dopiero, kiedy wysiadłam z samochodu zobaczyłam, że jesteśmy koło jednej z najdroższych restauracji „Blue Hill”. Weszliśmy do środka. Ekskluzywna sala balowa, bar, recepcja, żyrandole z kryształów. Brązowe, lśniące się płytki i śnieżnobiałe zasłony. Zaraz po przekroczeniu progu podszedł no nas kelner i zaprowadził do wcześniej zarezerwowanego stolika.
-Nieźle to wykombinowałeś- powiedziałam siadając przy stole.
-Wszystko dla Ciebie- uśmiechnął się i podał mi kartę dań.
-Dziękuję! Zapowiada się naprawdę cudowny wieczór-powiedziałam czule i spojrzałam na niego. Zobaczyłam, że nerwowo zagryza wargi. Zaczęłam się zastanawiać, czym się tak denerwuje. Zazwyczaj wykazywał stoicki spokój, a teraz cały drżał. Nie wiedziałam, czym jest to spowodowane? Może chciał, by kolacja udała się w stu procentach? Zamówiliśmy dania, ja łososia w cieście francuskim, Matt risotto na czerwonym winie. Nagle zadzwonił jego telefon, odebrał i wyszedł z pomieszczenia. Nie było go dość długo, ale kiedy wrócił był bardzo podekscytowany.
-Nie uwierzysz!- Powiedział głośno.
-Co się stało?- Zapytałam z zaciekawieniem.
-Nasza gazeta „New York Time” weźmie udział w międzynarodowym konkursie. Co roku jest on organizowany i do finałowego etapu dostaje się tylko 10 czasopism z całego świata.
-Naprawdę? To wspaniale!- Ucieszyłam się.
-W tamtym roku tematem przewodnim była muzyka Michela Jacksona. Każdy musiał napisać oryginalny artykuł na temat jego życia, twórczości, sukcesów, czy stylu bycia. Zwycięska gazeta otrzymuje sto tysięcy dolarów, a autor artykułu nagrodę Grand Press.
-Jest, o co powalczyć! A w tym roku, jaki jest temat?- Dopytywałam.
-Młodzi, utalentowani i zabawni. Oczywiście chodzi mi o najsłynniejszy boysband na świecie-One Direction- powiedział z zachwytem.
Gdy to usłyszałam oczy wyszły mi ze zdziwienia, a serce nie wiedzieć, czemu zaczęło mocno bić. Musiałam wziąć duży łyk zimnej wody by cokolwiek z siebie wydusić.
-Twardy orzech do zgryzienia- w tym momencie Matt mi przerwał i dodał:
-Dodatkowo każdy, kto podejmie się napisania artykułu o nich ma zagwarantowane trzy spotkania z nimi by się zapoznać. To niepowtarzalna okazja!- Uśmiechnął się szeroko.
-Taaaak…- powiedziałam, przewracając oczami.
-Z tego, co pamiętam udało Ci się ich poznać? Tak?- Zmarszczył pytająco czoło.
-Powiedzmy, że w pewnym sensie ich znam- odparłam obojętnie, chcąc uniknąć tego tematu.
-To cudownie!- Krzyknął- To właśnie Ciebie zgłosiłem do napisana tego artykułu. Piszesz świeżo, nieszablonowo, dodatkowo już ich znasz, więc wiesz, jacy są. Wygraną mamy w kieszeni.
-Słucham? Czy ty sobie żartujesz?- Zrobiłam groźną minę.
-Przecież poradzisz sobie! Ja w Ciebie wierzę- przejechał delikatnie dłonią po mojej ręce.
-Doskonale wiesz, że wolałabym uniknąć z nimi kontaktu- wzruszyłam ramionami i wzięłam głęboki oddech.
-Proszę, to tylko jeden artykuł, a jaką ma ogromną cenę. Potraktuj ich jak obcych ludzi. Zapomnij o przeszłości. Wcale nie musisz znów z nimi odbudowywać kontaktów- Matt powiedział błagalnie.
-W sumie masz rację. Muszę podejmować takie wyzwania, może jest to moja kolejna życiowa szansa- odpowiedziałam robiąc przy tym mądry wyraz twarzy.
-Dokładnie, poradzisz sobie z pewnością- upewnił mnie w swoich przekonaniach.
-One Direction, czy inne gwiazdy… nieważne. Teraz mam Ciebie, nikt nam tego nie zepsuje- dodałam stanowczo.
Nagle Matt uniósł swoją prawą rękę do góry. Nie wiedziałam, o co może mu chodzić. Koło naszego stolika pojawiło się dwóch skrzypków i zaczęło grać piękną, powolną i melancholijną melodie.
-Długo czekałem na tę chwilę, ale jestem już gotowy. Cały dzień zżerały mnie nerwy…- powiedział Matt wstając od stolika.
-O, co chodzi? Co się dzieje? – Zapytałam rozglądając się dookoła.
W tym momencie podszedł do nas kelner i wręczył mu małe czerwone pudełeczko, po czym otworzył mojego ulubionego szampana. Matt uklęknął na jedno kolano i zaczął mówić:
-Wiem, że jesteśmy ze sobą dość krótko, ale jestem pewien mojej miłości do Ciebie. Uwielbiam patrzeć na Ciebie, gdy się budzisz i utulać Cię do snu. Pomagać w trudnych chwilach i cieszyć się z twoich sukcesów. Chcę być z Tobą do końca życia, więc Karolina, czy wyjdziesz za mnie?
Nie zastanawiałam się ani sekundy, bez zastanowienia wtuliłam się w Jego ramiona i cicho płakałam. Wyszeptałam mu do ucha, że się zgadzam. Pierwszy raz w życiu poczułam, że podjęłam właściwą decyzję. Wierzyłam w to, że nasza miłość to przeznaczenie. Pocałowałam go czule i pogłaskałam dłonią jego policzek, patrząc mu prosto w oczy.
-Kocham Cię, naprawdę cię kocham- powiedział obejmując mnie jeszcze mocniej, tak, że poczułam, jakbym była jedyną pasującą częścią jego.




***
Witajcie w II tomie opowiadania. Z pewnością jest to dość zaskakujący rozdział! Spodziewaliście się, że tak potoczą się sprawy Karoliny? Tak czy inaczej, mam nadzieję, że ten rozdział przypadnie Wam do gustu.

28 komentarzy:

  1. Osz w dupe!
    Ona z nim?!
    Ja się tego nie spodziewałam. @mysweetiejade

    OdpowiedzUsuń
  2. NO NIE!!
    TY ZŁA KOBIETOM JAK MOGŁAŚ !
    Nie mogłam się doczekać II tomu!!
    Cudowny rozdział ale jak wspominałam wyżej jak MOGŁAŚ ich rozdzielić :'( !!
    Me serce krwawi!!
    Lubie Matta oraz lubie Karoline ale ich razem nie zabardzo !!
    Cóż mogę tylko czekać na rozwinięcie akcji!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też bardzo czekałam na drugi tom, pierwszy tak mi się podobał, ze przeczytałam cały w jeden dzień xd N ie mogli mnie odciągnąć od komputera xd
    Ja w przeciwieństwie do dwóch osób nade mną, cieszę się, że ona jest z nim zaręczona, bo to znaczy, że coś tu się będzie dziać jak pojawi się Liam! Tak się cieszę, że w końcu ten rozdział jest!
    Reasumując, rozdział świetny i mam nadzieję, że na następny nie będę musiała długo czekać : )
    Życzę duuużp weny ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha nie będę musiała długo czekać, pół roku hahah xd
      ps, ja cię nadal nie poganiam :)

      Usuń
  4. Chyba sobie jaja robisz?! Karoline i Matt? Nie no nie wierze!
    Czekam na następny!
    Weny życzę!
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  5. O MÓJ BOŻE, O MÓJ BOŻE
    ALKJFASIOFAHFUIADSHFSU!
    NO TEGO TO SIE NIE SPODZIEWAŁAM
    o jeju, jeju, brak mi słów
    Mogę tylko powiedzieć - Karolina! To nie Matt jest twoją miłością tylko Liam!
    dhfadilugfhfiuf
    Cudowne, naprawdę cudowne.
    Dpodziewałam siew szystkiego no ale tylko nie tego!
    Muzę więc powiedzieć, że miło mnie zaskoczyłaś :)
    udsyud
    życzę weny <3
    Nie mogę się doczekać następnego rozdziału.
    ♥ Powodzenia w pisaniu <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a no i ... Cudowny szablooon *-*
      Zakochałam się w nim ♥

      Usuń
  6. Co to sie porobilo????? Przeciez Karolina jest stworzona dla liama co potwierdzil ostatni rozdzial starego tomu :( ale widze ze 1D znow namiesza jej w zyciu chocby przezten artylul o nich co ma napisac. Chce juz kolejny rozdzial !!!!!!! ;) :p dusiaxd

    OdpowiedzUsuń
  7. na miejscu matta miał być liam !!!!!!!! :( nigdy bym się tego nie spodziewała , szkoda, czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  8. WOW.. Zaskoczyłaś Mnie! Karolina i Matt?
    Ona powinna być z Liamem! No kurde!
    Ale rozdział i tak mi się podoba :D
    Czekam na next ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Uhhhhh...
    Oderwałam się od ekranu i zastanawiam się czy na czas czytania chociaż raz mrugnęłam lub odetchnęłam...

    Jeju... Chamskie ze strony Liam'a, że się nie odzywał. Mówił jak bardzo ją kocha, a potem zapomniał... Grrrr... Harry też nie był nic lepszy. :D

    Polubiłam Matt'a (jeśli można polubić postać z opowiadania xd). Wydaje się być miły i zaradny, a także bardzo kochać Karolinę.

    Niemniej jednak... Lialina forever <3

    Świetny szablon. *o*

    http://psychiczna-pulapka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Uhhhhh...
    Oderwałam się od ekranu i zastanawiam się czy na czas czytania chociaż raz mrugnęłam lub odetchnęłam...

    Jeju... Chamskie ze strony Liam'a, że się nie odzywał. Mówił jak bardzo ją kocha, a potem zapomniał... Grrrr... Harry też nie był nic lepszy. :D

    Polubiłam Matt'a (jeśli można polubić postać z opowiadania xd). Wydaje się być miły i zaradny, a także bardzo kochać Karolinę.

    Niemniej jednak... Lialina forever <3

    Świetny szablon. *o*

    http://psychiczna-pulapka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. O.O
    Spodziewałam się wszystkiego tylko nie tego!
    Bardzo długo czekałam na II Tom i wreszcie jest! Super!
    Ale.... co z Liamem? :( Myślałam, że będzie tak dalej... Szkoda.
    No, ale zobaczymy jak akcja się dalej potoczy. Z niecierpliwością czekam na rozdział kolejny! :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie spodziewałam się tego.
    Liam czemu to się nie odzywałeś, co?
    Karolina i Matt+ szczypta 1D= CHAOS W ŻYCIU KAROLINY

    OdpowiedzUsuń
  13. uaaa, ale się to potoczyłoo ;))
    jednak wolałabym aby na miejscu Matta byl Liam :D albo nieee, lepiej Harry ;p taaak- to jest dobry pomysł :DD ale czekam z niecierpliwością na następne rozdziały i zobaczymy jak pokierujesz sprawami sercowymi Karoli. :)
    pozdrawiam ,
    @katie_only
    PS- czy mówiłam już jak bardzo uwielbiam Cię i Twoje pisanie? ;)) taak? to będę to powtarzać do ostatniego rozdziału <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie wierze :D
    Wrocilas :D
    Jedno z pierwszych opowiadan jakie zaczelam od niedawna znowu czytac :)
    i wracasz.. xD
    Spotkanie bedzie :3
    Trzeba sie zmierzyc z "duchami przeszlosci" xd
    czekam na kolejny
    i pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
  15. Kocham to opowiadanie.Mam nadzieje że szybko.wrucisz.z.nowym rozdziałem.@Megg_K_Megga

    OdpowiedzUsuń
  16. O kurde.Karolina z Matt'em nigdy bym się nie spodziewała.Zaskakujesz kochana.A Liam?Mam nadzieję że spotkają się z Karolią.A teraz czekam na nowy ;))

    OdpowiedzUsuń
  17. Zapraszam na TŁUMACZENIE opowiadania o Harry'm. you-were-pregnant-tlumaczenie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Ehh....rozdział jest poprostu gnfjdnxf.Daj nexta plooooosimy....:'(

    OdpowiedzUsuń
  19. Kiedy będzie 2 rozdział

    OdpowiedzUsuń
  20. Więc.Rozdział jest djfhjehfbfnf.
    Jejjj....Liam i Karola się ZNOWU zobaczą.Mam nadzieję że coś z tego wyniknie.Z Niecierpliwością czekam na następny rozdział./Wierna czytelniczka

    OdpowiedzUsuń
  21. Jest już drogi rozdział?? drugiego tomu?

    OdpowiedzUsuń
  22. Kiedy następny?

    OdpowiedzUsuń
  23. Zostałaś nominowana:
    http://onelife-onethirst.blogspot.com/2014/07/libster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  24. Planujesz kontynuowac to opowiadanie ? Jest naprawde mega takze czekamy na powrot ;-)

    OdpowiedzUsuń
  25. Hej! Uwielbiam twój blog i chyba nawet już tu pisałam, że przeczytałam cały w jeden dzień, tak wciąga. Mam tylko jedno pytanie, kiedy nowy rozdział? :)
    Miał się ukazać 18 maja, jest 16 listopada xd
    Nie chcę cię poganiać czy coś, bo wiem, że wena jest wredna i czasami ucieka, ale po 7 miesiącach czekania zaczynam się martwić czy kontynuacja w ogóle będzie. A ja jestem tak bardzo ciekawa co zrobi Karolina gdy spotka Liama i co się stanie z Mattem! Proszę napisz chociaż krótką informację o tym co się dzieje, bo naprawdę można oszaleć :)
    Pozdrawiam, Rouse xoxo

    OdpowiedzUsuń
  26. Świetne , będziesz dalej pisała ??

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K